Minister sprawiedliwości Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, ogłosił w połowie grudnia założenia reformy prokuratury. Zasadniczym elementem tej „rewolucji w prokuraturze” jest rozdzielenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Zapowiedź takiej zmiany znalazła się w programie wyborczym Platformy Obywatelskiej (chociaż opublikowany w okresie wyborów program PO, nie eksponował tej zmiany). Można śmiało postawić tezę, że rozdzielenie funkcji Ministra Sprawiedliwości od funkcji Prokuratora Generalnego – od dawna postulowane przez środowiska prawnicze – będzie jedyną zasługą byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Wyczyny tego polityka, zwłaszcza w końcowej fazie sprawowania urzędu ministra sprawiedliwości, unaoczniły wszystkim, także nie-prawnikom, konieczność takiej zmiany. I dobrze, że minister Zbigniew Ćwiąkalski, niejako „z marszu” zapowiedział rozdzielenie tych funkcji.

 
 

Zapowiedziana przez ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego reforma prokuratury, obejmuje:

  • rozdzielenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego
  • likwidację Prokuratury Krajowej
  • likwidację prokuratur apelacyjnych
  • powołanie Prokuratury Generalnej
  • wybór Prokuratora Generalnego przez Prezydenta Rzeczypospolitej spośród dwóch kandydatów zgłoszonych przez Sejm.
  • Każdy z elementów tej reformy jest godzien pochwały. Jednakże przedstawione propozycje pozostawiają pewien niedosyt. Nie chciałbym aby przedstawione przeze mnie uwagi, traktowane były jako krytyka koncepcji przedstawionej przez ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego; a raczej aby traktowane były jako głos w dyskusji o reformie wymiaru sprawiedliwości.
    Wydaje się, że przedstawione propozycje są – tak jak zawsze dotychczas bywało – jedynie cząstkową reformą pewnego fragmentu szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości i nie są osadzone w szerszej wizji reformy całego systemu. Możliwe, że ministerstwo sprawiedliwości pracuje nad taką wizją a jedynie potrzeba chwili spowodowała, że zaprezentowano wyłącznie koncepcję reformy prokuratury.Prokuratura – podobnie zresztą jak i adwokatura – nie powinny być traktowane jako byty samodzielne w systemie organów ochrony prawnej. Reformowanie prokuratury musi być powiązane z reformą sądownictwa. Jeśli poważnie traktować akceptowany przez wszystkie środowiska postulat swobodnego przepływu kadr między sądownictwem, prokuraturą i adwokaturą; wyrażający się w haśle, że zawód sędziego powinien być ukoronowaniem kariery prawniczej, to konieczna jest zmiana Prawa o ustroju sądów powszechnych w kierunku zmiany kompetencji i składu osobowego kolegiów sądów apelacyjnych i okręgowych. W skład tych kolegiów nie powinni wchodzić wyłącznie sędziowie a na równi sędziowie, prokuratorzy i adwokaci (taką zmianę nazywam zasadą instytucjonalnej solidarności środowisk prawniczych). Jedynie przyznanie środowiskom prokuratorów i adwokatów realnego wpływu na pracę sądów wyeliminowałoby z polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości sędziowski korporacjonizm a zarazem uzasadniałoby wprowadzenie jednolitych zasad odpowiedzialności dyscyplinarnej przedstawicieli poszczególnych zawodów prawniczych, poprzez powołanie przy sądach apelacyjnych komisji (czy też wydziałów) etyki zawodów prawniczych jako sądu drugiej instancji od wyroków dyscyplinarnych sądów korporacyjnych.
    Warto pamiętać, że w czasach PRL’u, funkcja Prokuratora Generalnego była niezależna od funkcji Ministra Sprawiedliwości, a mimo to prokuratura była jedną z najbardziej „upolitycznionych” instytucji Państwa (i właśnie to „upolitycznienie” było uzasadnieniem dla połączenia funkcji Ministra Sprawiedliwości z funkcją Prokuratora Generalnego). Aby wymiar sprawiedliwości stał się rzeczywistą trzecią władzą, musi być niezależny od innych władz, przy czym żadne środowisko prawnicze (w tym sędziowskie w szczególności) nie może mieć w ramach systemu uprzywilejowanej pozycji, zaś poszczególne środowiska – dla realizacji swych funkcji – winny być ze sobą powiązane i wzajemnie od siebie zależne; tylko taka struktura szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości zapewni mu rzeczywistą niezależność przy zachowaniu wewnętrznej funkcji kontrolnej.
    Zapowiadając reformę prokuratury, minister Zbigniew Ćwiąkalski nie wspomina nic o przywróceniu polskiej procedurze karnej instytucji sędziego śledczego. Jedynie przywrócenie tej funkcji zapewni polskiemu procesowi karnemu – na etapie postępowania przygotowawczego – rzeczywistą niezależność od nacisków politycznych.
    Pośpiech jest złym doradcą. O ile można zrozumieć – po wybrykach byłego ministra sprawiedliwości – chęć niezwłocznego oddzielenia funkcji Prokuratora Generalnego od funkcji Ministra Sprawiedliwości, to jednak można przewidzieć dla takiej ustawy dłuższy okres vacatio legis i przewidzieć wejście w życie przepisów reformujących prokuraturę z dniem rozpoczęcia się kadencji nowo wybranego Prezydenta RP. Z jednej strony takie rozwiązanie pozbawiłoby oponentów argumentu fasadowości przepisu o wyborze Prokuratora Generalnego przez Prezydenta RP (spośród dwóch kandydatów zgłoszonych przez Sejm), z drugiej wyłączyłoby ewentualny zarzut niekonstytucyjności przepisu o powoływaniu Prokuratora Generalnego przez Prezydenta (skoro Prezydent uzyskuje takie uprawnienie w toku kadencji a przy jego wyborze, wyborca nie miał świadomości udzielenia Prezydentowi uprawnienia wyboru Prokuratora Generalnego, zarzut taki może się pojawić). Założenie, że przepisy o relacji między Prezydentem RP a prokuraturą (prokuratorem Generalnym) wchodzą w życie wraz z rozpoczęciem się kolejnej kadencji prezydenckiej, pozwoliłoby na rozszerzenie uprawnień Prezydenta RP w stosunku do prokuratury, chociażby w sferze nadzoru. (cdn)