No mere bets; czyli koniec obstawiania !

Bardzo lubię gry hazardowe. Zwłaszcza elegancką europejską ruletkę w kasynach Nicei. Monte Carlo jest jakieś zbyt snobistyczne. W Afryce regularnie jeżdżę do Sun City. To takie tutejsze Las Vegas. Burowie byli bardziej purytańscy niż sami purytanie; więc za apartheidu w RPA hazard był zabroniony. To chyba cecha reżimów niezbyt demokratycznych. W komunie też był zakazany. Ale Sun City zostało zbudowane w Bophuthatswanie, czyli państwie uznawanym przez RPA od 1979 r. za niepodległe. Był to dawny bantustan ludów Tswana. No więc 6 grudnia 1979 r. RPA uznało niepodległość Bophuthastwany a dzień później, 7 grudnia 1979 r. oficjalnie otworzono Sun City – Las Vegas Afryki.

To się nazywa dopiero lobbing.

Bo w niepodległym bantustanie nie obowiązywało burskie prawo tylko prawo murzyńskie. A murzyńskie prawo daje jednostce taką wolność o jakiej się liberałom nie śniło, więc i hazard był dozwolony. Oczywiście do Sun City przyjeżdżali tylko biali z RPA pograć sobie w co się da – i nikomu to nie przeszkadzało. Więc i teraz, po upadku apartheidu, jeżdżę sobie do Sun City.

W Polsce jakoś rzadko bywam w kasynach. Bo one jakieś takie polskie. Ani w nich elegancji ani rozrywki. Ale mimo to hazard lubię. Prawdę mówiąc najmniej te automaty. Jeszcze jak były na mechaniczną wajchę to tak. Ale teraz na guzik elektroniczny jakoś nie. No ale od czasu do czasu, na stacji benzynowej albo w barze, grywam sobie. I bardzo lubię ten dźwięk jak mi maszyna pieniądze wypłaca. A od dwóch tygodni zauważyłem że lubię jeszcze bardziej. I jakoś mi się bardziej podoba. I coś czuję, że będzie mi się jeszcze bardziej podoało kiedy rząd Donalda Tuska zabroni mi w Polsce grać na automatach. Ten zakaz to przykład tego jak Donald Tusk łamie swoje idee liberała.

No bo czemu państwo ma mi zabraniać trwonienia moich własnych pieniędzy ? Co rządowi do tego w co ja gram ?

Że hazard uzależnia… Donaldzie – zakaż w takim razie sprzedaży alkoholu i papierosów; i życzę sukcesu w wyborach prezydenckich.

Ustawa o zakazie gry na automatach, to wyjątkowa hipokryzja rządu Donalda Tuska. Po pierwsze dlatego, że nie jest w dobrym tonie mówić, że lubi się hazard. A lubi prawie każdy. Nawet ten, kto nigdy nie grał. (Widziałem to w oczach Aliny, gdy pierwszy raz obstawiała “czerwone” w Palais de la Mediterranee). Po drugie nie ma komu bronić hazardu. Hazardziści elektorat niewielki i wprowadzaąc zakaz rząd nikomu się nie narazi. Opozycji też nie wypada sprzeciwić się wprowadzeniu zakazu hazardu.

No bo jak ? W imię czego ?

Ot, po prostu, dla rozrywki. Dla ludzi. Czy to nie jest powód ?

Jerzy M. Majewski

Tshukudu 9 listopada 2009 r.