Grudniowa noc

polak-polakowi

Gdańsk, ul. Curie Skłodowskiej 3 A. Rektorat Akademii Medycznej. Na trzecim piętrze, w zasadzie na poddaszu, były mieszkania służbowe dla pracowników administracyjnych akademii. Tam własnie mieszkała moja Babcia. Jako dzieciak spędzałem u niej wakacje; później – ilekroć byłem w Gdańsku – zazwyczaj u Babci Broni nocowałem. Dzisiaj ten budynek jest zupełnie inny. Odnowiony. Nie wiem czy do tych czterech okienek w dachu, wciąż jeszcze przychodzą wiewiórki. W mieszkaniu mojej Babci obecnie są biura. Na parterze nie mieszka już szewc, który wtedy był też dozorcą – (nawet pamiętam jego nazwisko). Naprzeciwko jest dzisiaj park. Wtedy był tam poniemiecki cmentarz. Pamiętam czas gdy ulicę oświetlały gazowe latarnie. Niesamowite jak dawno temu to było. W ogóle cała ulica Skłodowskiej była jakaś taka bardziej stroma. Przecież pamiętam, że do Babci szło się pod górkę. Teraz jest płasko. U zbiegu Alei Zwycięstwa i ulicy Curie Skłodowskiej, od strony południowej, na tyłach widocznego z ulicy budynku stoi do dnia dzisiejszego niepozorny budyneczek z czerwonej cegły o powierzchni około 60 metrów kwadratowych. To tam był słynny Instytut Anatomii opisany w Medalionach Nałkowskiej. Ludzie ludziom zgotowali ten los. Chociaż niektórzy twierdzą, że to było z drugiej strony; przy ul. Dębinki – ja pamiętam, że na Dębinkach były ogródki działkowe. Pamiętam, bo Babcia Bronia miała tam działkę. Do działek szło się ulicą Hoene-Wrońskiego. Na tę ulicę wychodziły dwa okna mieszkania Babci. Własnie tam, zastała mnie noc z 12 na 13 grudnia 1981 r. Babcia w nocy nie wyłączała radia. W pierwszej chwili nie wiedziałem czy to mi się śni, czy słyszę komunikat: Rada Państwa w zgodzie z Konstytucją wprowadziła na obszarze całego kraju stan wojenny. To nie był sen.