Portret adwokata

Portret adwokata

Prowadziłem kiedyś sprawę młodemu artyście plastykowi. Sprawy nie pamiętam. Musiała być drobna a chłopak był pewnie jeszcze studentem, bo przyjąłem sprawę ad honoram, co w swojej praktyce czyniłem nader rzadko. Nie pamiętam nawet imienia i nazwiska tego klienta. W każdym razie był ambitny, bo gdy go poinformowałem, że nie będzie musiał płacić za przeprowadzenie sprawy, zaproponował, że w zamian namaluje mój portret. – Nie taki ze zdjęcia, Panie Mecenasie, taki prawdziwy. Trochę mnie ta propozycja ubawiła.