Sędziowie przyznają, że są głupsi od adwokatów

Dawno już nie zdarzyło mi się (poza rozprawami apelacyjnymi) aby sąd po zamknięciu rozprawy wydał wyrok. Nie wiem jak jest poza Wielkopolską ale u nas, po zamknięciu rozprawy sędzia szybciutko spogląda w kalendarz i ustala termin publikacyjny wyroku. To bardzo zła praktyka, bo pozbawia wyrok sądowy istoty rozstrzygnięcia zapadającego w wyniku kontradyktoryjnego procesu. A gdy sąd orzeka w składzie jednoosobowym, co przecież jest już regułą, upodobnia wyrok sądu do decyzji administracyjnej, zapadającej gdzieś poza salą sądową przy sędziowskim biurku, zaś samego sędziego sprowadza do roli urzędnika.