Wykonanie wyroku uniewinniającego WSD

Wzywam Naczelną Radę Adwokacką do wykonania zapadłego w stosunku do mnie uniewinniającego wyroku Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury

Wykonanie wyroku uniewinniającego sądu karnego, zwłaszcza gdy uniewinniony siedzi w więźniu, jest proste. Otwiera się kraty i bramy a uniewinniony idzie sobie gdzie chce (chociaż przedtem zobowiązany jest jeszcze załatwić tak zwaną obiegówkę – ale to tylko biurokracja); wykonywanie wyroków uniewinniających sądów karnych w teorii prawa wątpliwości nie budzi.

Zastanawia mnie w jaki sposób powinien być wykonany uniewinniający wyrok Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury, jeśli adwokat przez sąd pierwszej instancji uznany został winnym i skazany na – niezbyt dotkliwą ale zawsze – karę upomnienia. Mogłoby się wydawać, że wykonaniem wyroku jest satysfakcja uniewinnionego. Owszem; ale nie powinno to być wszystko.

Jak zapewne wielu moich PT Spektatorów pamięta, całkowicie świadomie i ze świadomością odpowiedzialności dyscyplinarnej, odmówiłem wykonywania uchwały Naczelnej Rady Adwokackiej w sprawie dokumentowania punktami odbytych obowiązkowych szkoleń. W ogóle uważam, że udział w szkoleniach nie jest właściwą formą doskonalenia zawodowego, zwłaszcza jeśli szkolenia te odbywają się w dobrych ośrodkach wypoczynkowych.

Zostałem skazany przez Sąd Dyscyplinarny Wielkopolskiej Izby Adwokackiej a następnie uniewinniony przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny Adwokatury. Wyrok uniewinniający zapadł 25 listopada 2017 r. W uzasadnieniu wyroku, WSD – poza odniesieniem się do okoliczności konkretnej sprawy, czyli mojego braku skruchy i niewyrażenia obietnicy poprawy – wyraził także szerszy pogląd prawny, który pozwalam sobie tutaj zacytować aby zaoszczędzić PT Spektatorom poszukiwania odpowiedniego fragmentu w pedeefie.

Wyższy Sąd Dyscyplinarny (…) uznaje, że adwokat nie ponosi odpowiedzialności dyscyplinarnej za nierealizowanie obowiązku doskonalenia zawodowego w formie przewidzianej uchwałą NRA z dnia 19 listopada 2011 r.

Z uwagi na treść art. 80 w zw. z art. 1 ust. 3 ustawy Prawo o adwokaturze, definiowanie przez organ adwokatury obowiązku doskonalenia zawodowego jako między innymi „udziału w szkoleniu zawodowym organizowanym przez samorząd adwokacki lub w innych formach przewidzianych w uchwale” jako podstawy odpowiedzialności dyscyplinarnej jest niedopuszczalne i wykracza poza zakres kompetencji do uchwalania aktu prawa wewnętrznego dotyczącego „dopełnienia obowiązku zawodowego adwokatów w zakresie doskonalenia zawodowego i uprawnień organów samorządu służących zapewnieniu przestrzegania tego obowiązku. Prawo o adwokaturze ani w art. 3 ust. 1 pkt 4, ani też w art. 58 pkt 12 lit. „m” nie przewiduje obowiązku zawodowego adwokata polegającego na udziale w doskonaleniu zawodowym organizowanym lub legitymizowanym przez władze samorządowe, rozliczanym na zasadach i w formach enumeratywnie wskazanych przez te władze.

Dla potrzeb niniejszego artykułu poprzestanę na tej cytacie.

Otóż wydawało mi się, że kto jak kto, ale my adwokaci – a już zwłaszcza organa adwokatury – powinniśmy szanować orzeczenia najwyższego samorządowego organu dyscyplinarnego. Co prawda zgodzić się należy z tezą, że pogląd wyrażony w uzasadnieniu wyroku sądu dyscyplinarnego nie jest wiążący z mocy prawa erga omnes ani nawet nie jest wiążący dla innych składów orzekających Wyższego Sądu Dyscyplinarnego; niemniej autorytet organów samorządowych pozwalałby przypuszczać, że będzie szanowany. Co więcej, etyczny obowiązek szanowania poglądu wyrażonego w uzasadnieniu orzeczenia WSD w stosunku do ogółu adwokatów i organów samorządu adwokackiego, wywieść można wprost z zasady szacunku sformułowanej w § 61 w zw z 64 Zbioru Zasad Etyki i Godności Zawodu.

zamknij

§ 61. Adwokat obowiązany jest okazywać szacunek władzom samorządu adwokackiego.

§ 63. Adwokat obowiązany jest stosować się do obowiązujących uchwał i innych decyzji władz adwokatury.

Wydawać by się mogło, że organa adwokatury będą szanowały stanowisko wyrażone w wyżej cytowanym orzeczeniu. Pogląd taki można było wywieść z wypowiedzi Sekretarza Naczelnej Rady Adwokackiej, adwokata Rafała Dębowskiego, który po artykułach prasowych o przełomowym dla adwokatów orzeczeniu WSD, mówił publicznie, że Naczelna Rada Adwokacka będzie musiała poszukiwać innych form karania adwokatów za nieobecność na szkoleniach. Powiało grozą.

Nic takiego się nie stało. Ani NRA nowych środków karnych dla zdyscyplinowania niesfornych adwokatów, którzy śmieli się powoływać na zapadłe orzeczenie i przestali zbierać punkty,  nie wymyśliła ani nie zastosowała się do poglądu wyrażonego przez WSD. Nie zastosowały się do tego poglądu izby adwokackie. Dziekani Izb Adwokackich nadal żądają od adwokatów składania sprawozdań z wykazaniem liczby punktów za odbyte szkolenia. Ja osobiście uważam, że takie żądanie – w świetle powołanego orzeczenia WSD – samo w sobie jest deliktem dyscyplinarnym. Dziekanom nie wolno żądać od adwokatów wykonywania czynności sprawozdawczych, które przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny uznane zostały za wprowadzone uchwałą Naczelnej Rady Adwokackiej nie mającej umocowania do jej wydania w ustawie.

Wzywam zatem Naczelną Radę Adwokacką do wykonania zapadłego w stosunku do mnie uniewinniającego wyroku Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury poprzez uchylenie uchwały Naczelnej Rady Adwokackiej Nr 57/2011 z dnia 19 listopada 2011 r. ze zmianami wprowadzonymi uchwałą Nr 70/2012 z dnia 17 marca 2012 r.

Sprawa jest pilna i kierując wezwanie do NRA powołuję się na mój status „adwokata zasłużonego” licząc na szybką reakcję; oto bowiem Sąd Najwyższy (co prawda w marcowym składzie ale zawsze) nie uwzględnił kasacji, w której obrońca obwinionego powoływał się wprost na zasadę wyrażoną w omawianym orzeczeniu Wyższego Sądu Dyscyplinarnego. Tak dłużej być nie może. Skoro mamy szanować sądy, zacznijmy od  szacunku wobec własnego sądu dyscyplinarnego.

Jerzy Marcin Majewski
adwokat
Poznań, 20 stycznia 2019 r.