Ukoronować Pana Prezydenta

Liczba zachorowań w Polsce od 4 marca 2020 r.

Wzrost liczby zachorowań  postępuje wykładniczo. Polska jest faktycznie w stanie wyjątkowym. Ale władze nie wprowadzają jednego z przewidzianych konstytucyjnie stanów nadzwyczajnych (są już przesłanki do wprowadzenie stanu wyjątkowego, bardziej rygorystycznego niż stan klęski żywiołowej), tylko i wyłącznie z jednego powodu: wybory prezydenckie 10 maja 2020 r. Wprowadzenie jednego z konstytucyjnie przewidzianych stanów nadzwyczajnych z mocy samego prawa przesuwa wybory. Rząd korzysta zatem – i moim zdaniem nadużywa – z uprawnień wynikających z ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych i ogłasza stan epidemii. Czy wobec stanu epidemii i jej rozmiarów można przeprowadzać wybory powszechne ? Przełożono olimpiadę. Organizatorzy Wimbledonu ogłosili decyzję, że turniej nie odbędzie się po raz pierwszy od czasu drugiej wojny światowej. Powodem jest oczywiście pandemia koronawirusa. W wielu krajach przesunięto terminy wyborów. We Francji za przeprowadzenie wyborów samorządowych zapowiedziano postawienie premiera przed trybunłem stanu. Przeprowadzeniu wyborów 10 maja sprzeciwiają się samorządy lokalne. Pomysł przeprowadzenia powszechnego losowania korespondencyjnego krytykują konstytualiści, sprzeciwiają się listonosze i oficjalnie Poczta polska. Badania statystyczne wykazują, że temu terminowi przeciwnych jest bez mała 80% Polaków.

Ale Prezes Wszystkich Prezesów, zapowiada, że wybory 10 maja odbyć się  muszą. Wywołało to pierwszy poważny kryzys w ramach Zjednoczonej Prawicy. Jarosław Gowin z Porozumienia, zapowiedział, że jego ugrupowanie nie poprze proponowanych przez PiS zmian ustawodawczych „za wszelką cenę”. A dla Prezesa Wszystkich Prezesów nie ma takiej ceny, której nie zapłaciłby za władzę. Nawet kosztem życia i zdrowia obywateli.

Krążą plotki, że Prezes wycofa się ze swojego kategorycznego stanowiska po 30 kwietnia (tzn. po wyborze nowego I Prezesa Sądu Najwyższego). Nie można być tego pewnym.

Zastanawiająca jest postawa samego Pana Prezydenta. Przecież musi sobie zdawać sprawę z faktu, że jeśli przystąpi do wyborów 10 maja (i wygra), przejdzie do historii jako „koronowany prezydent”. Niezbyt to zaszczytny przydomek w historii.

Zyskujący szacunek minister zdrowia Szumowski lada moment stanie wobec zasadniczego dylematu: czy ulec Prezesowi, czy – jak Rejtan wobec zbrodni rozbioru – sprzeciwić się wyborom w dacie 10 maja. Wydaje się, że tylko jego głos może powstrzymać Prezesa.


Wielu czytelników zarzuca mi, że wciąż drążę temat odroczenia wyborów prezydenckich. Oświadczam zatem, że niezbyt mnie interesuje kto je wygra, a 10 maja, nawet jeśli zostaną zarządzone, nie będę w nich uczestniczył. Powinniśmy sprzeciwiać się wyborom w dacie 10 maja odkłądając na bok spór polityczny; to jest walka o zdrowie i życie obywateli.

 

jmm