Lut 2019
Sprawdzajmy hodowle

Z końcem stycznia na Twitterze, oficjalny profil „W Pałacu Prezydenckim” poinformował, że długoletnia pracownica pałacu, odchodząca na emeryturę, otrzymała od współpracowników wymarzonego szczeniaczka, który został jej wręczony przez parę prezydencką. Zdjęciami z uroczystości pożegnania pracownicy i wręczenia jej psa, pochwaliła się także właścicielka hodowli, z której kupiony został pies. Internauci zaczęli natychmiast sprawdzać, czy hodowla jest hodowlą legalną czy też tak zwaną pseudohodowlą.

Ten niezbyt fortunny termin – pseudohodowla – wszedł do języka środowiska kynologicznego po uchwaleniu w 2011 r. ustawy nowelizującej ustawę o ochronie zwierząt, która spod zakazu rozmnażania psów w celach handlowych, wyłączyła hodowle, których właściciele zrzeszeni są w ogólnopolskich organizacjach kynologicznych. 

Przyjęta w nowelizacji z 2011 r. konstrukcja prawna spowodowała, że zamiast ograniczenia niekontrolowanych hodowli, zaczęły w Polsce masowo powstawać ogólnopolskie stowarzyszenia kynologiczne.

Hodowli prowadzonych poza kontrolą Związku Kynologicznego w Polsce ale przez osoby, które założyły ogólnopolskie stowarzyszenie, nie można było więc nazywać hodowlami nielegalnymi. Formalnie bowiem działały one zgodnie z prawem chociaż wbrew intencji ustawodawcy.

Właścicielka hodowli, z której zakupiony został pies będący prezentem dla odchodzącej na emeryturę pracowniczki, twierdzi, że jej hodowla jest zarejestrowana w Związku Kynologicznym w Polsce a psy posiadają metryki wystawione przez Związek. Internauci i poszukujący sensacji dziennikarze zrobili research internetowy i poddali oświadczenia właścicielki hodowli w wątpliwość. Pałac prezydencki milczy i nie wyjaśnia, czy hodowla z której kupiono psa została przed zakupem psa sprawdzona.

Nie chcemy w tym miejscu prowadzić dochodzenia w konkretnej sprawie i ustalać czy hodowla, z której zakupiono psa była zarejestrowana w Związku Kynologicznym w Polsce czy w innej organizacji kynologicznej, czy była pseudohodowlą czy nie. 

Chcemy jedynie zwrócić uwagę na pewną niefrasobliwość i lekkomyślność, wynikającą najprawdopodobniej z niskiej świadomości, jaka cechuje osoby kupujące psy rasowe; skoro wątpliwości co do pochodzenia psa zrodziły się nawet w sytuacji nabycia go przez administrację prezydencką. Otóż podając informację o podarowaniu psa przez parę prezydencką, absolutnie pierwszą informacją powinna być informacja o tym, że przed kupnem psa administracja dokładnie sprawdziła hodowlę. Bo tak powinien postępować każdy nabywca psa rasowego.

Przepisy prawa nie wyeliminują z rynku pseudohodowli. Mogą być jedynie mniej lub bardziej skutecznym narzędziem do ich zwalczania i likwidacji. Ale dopóki istnieje popyt, będzie też istniała podaż. Nawet nielegalna.

Dlatego tak ważne jest kształtowanie świadomości społecznej. Ujawnianie w jakich warunkach są hodowane psy w tzw. pseudohodowlach, w których częstokroć warunki hodowlane są nie tylko poniżej wszelkich standardów ale wyczerpują znamiona przestępstwa znęcania się nad zwierzętami.